Pierwsze tygodnie szkoły minęły zaskakująco szybko, Violettę obudził głośny dźwięk stojącego na szafce budzika, rozciągnęła się leniwie, po czym zdjęła z siebie pierzynę i położyła nogi na podłodze, rozejrzała się dookoła siebie oglądając swoją sypialnię, do której wpadały jasne promienie słońca, oświetlające w miły sposób pomieszczenie, przyjazna pogoda zdecydowanie poprawiała jej nastrój. Zeszła po schodach i udała się do kuchni, a następnie zajęła miejsce przy stole, przy którym czekała już na nią ciepła herbata oraz tosty, przygotowane przez jej tatę.
-Dzień dobry. - Przywitała się z ojcem, po czym złapała za tosta smarując go dżemem.
-Masz dzisiaj dobry humor. - Zaśmiał się mężczyzna siadając naprzeciwko córki.
-Muszę przyznać, że tak. - Ugryzła kawałek tosta.
-Cieszę się. - Odpowiedział mężczyzna, i zażył swoje leki na cukrzycę.
Po zjedzonym posiłku, wróciła do swojego pokoju, gdzie znajdowały się jej wcześniej przygotowane ubrania na dzisiejszy dzień. Była osobą zorganizowaną, i dokładną, zawsze starannie dobierała części garderoby, jej styl był elegancki, ale przy tym wygodny. Uśmiechając się do siebie podeszła do lusterka, aby rozczesać włosy, oraz zrobić delikatny makijaż. Spoglądając na siebie widziała dziewczynę, która w życiu dużo przecierpiała i przez to nauczyła się być silna, ale ból sprawił, że jednocześnie była krucha i delikatna, tak naprawdę to on nauczył ją życia, zabierał jej uśmiech wiele razy, przez niego wypłakała morze łez. Często wracała do wspomnień, w których nie znała go, znowu delikatnie przekraczała progi swojej wyobraźni, i stąpała po największych pragnieniach swojego serca.
-Gotowa? - Zapytał mężczyzna, patrząc na swoją córkę.
-Tak. - Wyjąkała, nie spuszczając wzroku ze swojego odbicia. Rodzic podszedł do zakłopotanej dziewczyny, i spojrzał w lustro.
-Wiesz kogo widzę? - Zapytał i założył jej włosy za ucho. - Dziewczynę, która przeważnie na pozór chodzi uśmiechnięta, aby nikt nie zauważył jej zamkniętego serca. Violetto, musisz dać sobie szansę, spójrz w lustro, i ujrzyj tego kogoś, kim nigdy nie chciałaś się stać. Czas goi wszystkie rany, a my musimy mu na to pozwolić.
-Masz rację. - Odpowiedziała stanowczo, mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i pocałował córkę w policzek.
******
Dzień w szkole dłużył jej się nieubłaganie, była całkowicie zatracona w myślach i słowach ojca. Dobry humor chyba jednak był ulotny, i uciekł szybciej niż się pojawił, mimo to na jej twarzy gościł ten sam piękny uśmiech co zawsze, nie był szczery, ale sprowadzał innych na złudną nadzieję, że wszystko u niej jest w porządku. Z klasy wyszła ostatnia, ze spuszczonym wzrokiem, szła w kierunku sali numer 101, po drodze mijając setki różnych twarzy. Przechodząc przez główny hol, zawiesiła wzrok na chłopaku, którego właśnie namiętnie całowała, jakaś blondynka. Nie mogła zaprzeczyć temu, że była piękna, i nie brakowało jej niczego, co kobiecie brakować powinno, wiele chłopaków oglądało się za nią, gotowi byli poświęcić jej wszystko, gotowi byli dać jej prawdziwą miłość, ale ona była ślepo zakochana w tym bogatym, rozpieszczonym dupku, dla którego była tylko kolejną zdobyczą, kolejną zabawką, którą pobawi się i wyrzuci w kąt.
-Cześć sieroto, stęskniłaś się za mną? - Zakpił Marco, podchodząc do brunetki.
-Daj mi spokój! - Warknęła Violetta.
-Boisz się mnie Castillo? - Obdarzył ją irytującym spojrzeniem.
-Ciebie? - Zadrwiła dziewczyna, obserwując każdy ruch chłopaka. - Zostaw mnie w spokoju.. Nie zbliżaj się do mnie. - Powiedziała spokojnym tonem, ruszając w swoją stronę, jednak chłopak zatrzymał ją, łapiąc za jej dłoń.
-Czyżbyś mi groziła? - Zakpił. - Mam się do Ciebie nie zbliżać? - Chłopak podszedł do niej na tyle blisko, by mogła poczuć się niekomfortowo. - O tak? - Szeonął jej do ucha, i spojrzał w jej bursztynowe oczy. Chciał udowodnić jej, że ona nie ma z nim szans, doskonale zdawała sobie z tego sprawę, starała się zachować spokój, nie chciała dać chłopakowi satysfakcji oraz pokazać tego, że jest wobec niego bezsilna, że może z nią zrobić co tylko zechce, a ona nie może zrobić mu kompletnie nic.
-Odwal się. - Rozkazała dziewczyna, zbierając w sobie zimną krew, ze strachem spojrzała na bruneta, którego lodowaty wzrok przeszywał całe jej ciało.
-Nie mów do mnie takim tonem. - Uśmiechnął się z pogardą, a w jego oczach zobaczyła przerażający błysk. - Posłuchaj mnie. - Jego szydercze, pełne nienawiści spojrzenie znowu sparaliżowało ją całą. - Jesteś nikim, jesteś jak papieros którego wkłada się do ust, a następnie wyrzuca i miażdży w drobny mak, bo nie ma już z niego żadnego pożytku, jesteś tylko pustym stworzeniem, zwykłą szarą myszką.
-Jesteś żałosny! - Wybuchła nagle Violetta, napływ negatywnych uczuć sprawił, że jej serce przyśpieszyło, a ona sama ze złości zaczęła się trząść. - Ty jesteś bezczelny, nie rozumiem ludzi takich jak Ty, takich.. Co cieszą się tylko wtedy kiedy krzywdzą innych! - Wypaliła bez zastanowienia, wyszarpując swoją dłoń z uścisku Marco, odwróciła się i poszła w stronę klasy. Chłopak cieszył się ze swojego małego zwycięstwa, w końcu udało mu się doprowadzić Violettę, do białej gorączki.
-Dlaczego to zrobiłeś? - Leon spojrzał zastanawiająco na przyjaciela, i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Kręcisz z tą małą? - Zadrwił Tavelli, ignorując poprzednie pytanie.
-Była umowa. - Przypomniał Leon, patrząc z wyrzutem na Marco.
-Żebyś się na niej czasem nie przejechał. - Zakpił brunet, i odwrócił się na pięcie, jego cel został osiągnięty, postraszył tą małą sierotę, zaśmiał się pod nosem i powędrował pod klasę.
Verdas oburzony bezczelnym zachowaniem chłopaka w stosunku do Violetty, chciał ją przeprosić jak najszybciej, na drodze jego bohaterskich planów, stanął dzwonek który oznaczał lekcje, westchnął cicho i udał się w "miejsce tortur" jak to zawsze opisywał zajęcia lekcyjne.
*****
Na lekcji starała się skupić na słowach nauczyciela, jednak nie pozwalała jej na to złość, która dosłownie nią targała. Nienawidziła tego chłopaka, właśnie zdała sobie z tego sprawę, tak.. Nienawidziła go bardziej niż kogokolwiek innego na świecie. Dlaczego akurat ona? Wpadła na niego raz na korytarzu, a on gnębi ją jak terrorysta, gra jej na psychice. Właśnie coś w niej pękło, może nie była jednak tak silna jak jej się wydawało? "Violetto, musisz dać sobie szansę" te słowa huczały jej echem w głowie, musiała poukładać swoje myśli, aby stały się jedną zgraną całością, którą może łatwo odczytać, ale jedno wiedziała na pewno.. Tak naprawdę zrobiło jej się go żal, w jego brązowych oczach, nie ma blasku radości, którym mógłby się podzielić ze światem, w jego słowach nie ma szczerości, którą mógłby wyrazić swoje uczucia... A miłość? On wie co to jest? Nigdy nie doznał tego uczucia, bawi się dziewczynami jak lalkami, które może wyrzucić w kąt i znaleźć sobie inną, ładniejszą.. Którą potraktuje identycznie.
-Violu.. - Szepnęła Camila, szturchając brunetkę. - Wszystko w porządku?
-Tak.. - Skłamała, i podparła głowę dłonią, wpatrując się w popisaną przez uczniów ławkę.
-Znam Cię. - Wtrąciła Francesca. - Co się stało? Powiedz nam.. Proszę jesteśmy przyjaciółkami.
-Znowu mnie wkurzył. - Syknęła Violetta.
-Marco? - Zdziwiła się Camila, uważnie wpatrując się w brunetkę.
-Co taka zdziwiona jesteś? On jest niereformowalny. - Oburzyła się dziewczyna, ponownie czując nawracającą w niej złość.
-Teraz.. Tak naprawdę, możemy usiąść spokojnie.. I z politowaniem popatrzeć na ludzką głupotę. - Pocieszała ją włoszka.
-Nigdy nie zrozumiem tego jak ludzie mogą się tak różnić, jak mogą być sobie tak obcy, tak naprawdę stanowiąc jedną społeczność? Wrogość.. Zamiast wyciągnąć do kogoś pomocną dłoń, oni zamieniają je w pięści. Te słowa.. Które kiedyś były przepiękne, którymi ludzie umilali sobie codziennie dzień, stały się trucizną, zatruwającą życie innych.
-Nie smuć się Violu, proszę. - Ruda złapała ją za rękę i uścisnęła w celu dodania otuchy. - Może dzisiaj gdzieś wyjdziemy? Tylko we trzy. Poprawimy Ci humor. - Namawiała dziewczyna, uśmiechając się przy tym uroczo. - Prooooooooszę!
-Zgoda. - Zaśmiała się brunetka.
-Doskonale! - Włoszka klasnęła w dłonie, i wydała cichy jęk zachwytu.
*****
W towarzystwie Cami i Fran opuściła budynek szkolny w zdecydowanie lepszym nastroju, cieszyła się z małego wypadu z dziewczynami, tak naprawdę ostatnio brakowało jej towarzystwa.
-Violetta! - Krzyknął nagle Leon, podbiegając do brunetki.
-Poczekajcie na mnie. - Zwróciła się do dziewczyn, które odeszły kilka metrów dalej.
-Jeżeli znowu chcesz mnie przepraszać za zachowanie Marco, to serio nie musisz się wysilać. - Powiedziała stanowczo.
-Mówisz to tak jakby..
-Leon. Nie mam do Ciebie żalu o to. - Uśmiechnęła się ciepło, i zawiesiła wzrok na chłopaku.
-Ja.. - Jego zdanie przerwała cicha ledwo słyszalna kłótnia, w której uczestniczyli Marco oraz jakaś blondynka. Nie była to ta sama dziewczyna, z którą obściskiwał się na holu w szkole, więc raczej nie była to afera o podrywanie innych.
-Kim jest ta dziewczyna? - Zapytała niepewnie Violetta.
-Nazywa się Ludmiła, jest siostrą Marco, pewnie teraz robi mu awanturę o to jak potraktował Ciebie. - Odparł nieprzejęty.
-Skąd o tym wie? - Zapytała zaciekawiona wbijając wzrok w zielonookiego.
-Wydaje mi się, że widziałem ją wtedy na holu.
-Może ktoś w końcu zrobi z nim porządek. - Zakpiła spoglądając na blondynkę, która wraz ze swoim bratem poszła w swoją stronę.
-Muszę iść, dziewczyny na mnie czekają. - Grzecznie pożegnała się z Leonem, i wraz z dziewczynami ruszyła do domu, po drodze omawiając wspólne plany na popołudnie.
__________
Cześć to znowu ja. Z góry chciałam was przeprosić za moją nieodpowiedzialność ponieważ rozdział miał pojawić się już wczoraj.. Niestety brak weny mi na to nie pozwalał, więc mam nadzieję że mi to wybaczycie. Rozdział chyba może być(?) Tak w sumie oceniam go na 50% a wy co sądzicie? :) Data kolejnego rozdziału jak zwykle będzie podana w informacjach. I kochani, przede wszystkim chciałam podziękować wam za komentarze. To dla mnie znaczy naprawdę bardzo dużo! Buziaki!
Pierwsza!
OdpowiedzUsuńCudo *.*
UsuńNie ma sprawy!
Na twoje rozdziały warto czekać!
Uuu Viola dostała białej gorączki ;)
Postawiła mu się!
Oby tak dalej!
Mamy zalążki Leonetty!
Juuupi!
Leoś jaki szarmancki...
Marco mnie wkurza...
Denerwujący jest, i to bardzo!
Czekam na następny i życzę duuużo weny, a nuż w niedalekiej przyszłości pojawi się Leonetta!
Witaj ;*
OdpowiedzUsuńMiałam wrócić pod tamtym rozdziałem, ale dodałaś nowy i postanowiłam, że tutaj napiszę to co chciałabym powiedzieć :D
Trafiłam na Twojego bloga przez przypadek, ale nie żałuje, bo odkryłam perełkę ;*
Jestem zachwycona, Twój styl pisania mnie urzekł ;*
Już od pierwszych słów prologu, mój zachwyt sięgnął zenitu xD Jesteś świetną pisarką :D
Będę wpadać często ;*
Wspaniałe opowiadanie, a to dopiero początek :D
Weny! ♥
Czekam na kolejny rozdział ;*
Pozdrawiam,
Rachel ;*
Jezu jakie to śliczne! ♥ Lubię takie opisy jak czują się bohaterzy, one sprawiają, że można się wczuć w to, co autorka pisze. Jeśli są opisy to można zrozumieć co masz na myśli, a przynajmniej w połowie, bo każdy zrozumie inaczej ;) Po prostu cudowne, cudne cudo ♥.♥
OdpowiedzUsuńNi♥
Świetny rozdział ja oceniam go na co najmniej 85 % a akurat tyle bo jak dla mnie to za krotki ;p Wciągające są te Twoje historie i to bardzo ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
OdpowiedzUsuń