środa, 14 października 2015

Rozdział siódmy

-Violetta! - Dziewczyna odwróciła się nerwowo słysząc za sobą znajomy głos. Tak naprawdę nie wiedziała czego może się spodziewać, być może znowu była zmuszona wysłuchiwać jak bardzo okropną jest osobą.
-Tak wiem. - Powiedziała brunetka przybierając obojętny wyraz twarzy. - Jestem samolubna, arogancka, myślę że jestem pępkiem świata. Nie zwracam na nic uwagi, jestem niewychowana i bezczelna.. To wszystko co chcesz mi powiedzieć? - Violetta skrzyżowała ręce na piersiach przypatrując się Włoszce w niemiłej ciszy.
-Nie.. - Francesca położyła dłoń na ramieniu dziewczyny. - Chcę Cię przeprosić. Tak naprawdę zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję. Wiem, że to nic nie zmieni. Chcę żebyś wiedziała.
-Dziękuję. - Nie mogła wydusić z siebie żadnego innego słowa. Z Francescą nie rozmawiała normalnie od blisko dwóch tygodni, w tym okresie każda najmniejsza rzecz wywoływała kłótnię.
-Wybacz mi. Nie chcę stracić tak wspaniałej przyjaciółki. - Włoszka wpatrywała się w Violettę, która wbiła wzrok w ziemię, nie wypowiadając nawet słowa. - Rozumiem.. - Ominęła brunetkę w milczeniu i powolnym krokiem poszła w kierunku szkoły.
-Czekaj. - Zareagowała Viola odwracając się w stronę przyjaciółki. - To bardzo miłe, że przełamałaś dumę i mnie przeprosiłaś. Jestem Ci za to ogromnie wdzięczna.
-Ale? - Obdarzyła ją krótkim spojrzeniem. Wiedziała, że nawaliła. Nie powinna jej wtedy wyrzucać za drzwi. Żałowała każdej kłótni, i każdego przykrego słowa.
Violetta uśmiechnęła się podchodząc do Włoszki, która najwyraźniej była zdezorientowana. Nie mogła jej nie wybaczyć. Sama przecież popełniła wiele błędów, których bardzo żałowała, przez które nie mogła spojrzeć na siebie w lustro, bo najchętniej uderzyłaby w nie pięścią. Była człowiekiem który docenia to co ma ale umiała też walczyć o swoje racje. Patrzyła na Francescę, jej oczy były pogrążone w smutku - to prawda że oczy to zwierciadło duszy, prawdopodobnie gdyby nie one, nie umiałaby wybaczyć. Czy ktokolwiek by umiał? Patrząc na obojętne oczy drugiego człowieka zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma o co walczyć. Nawet w osobie która leży sparaliżowana, potrafimy odnaleźć uczucia których nie musi ukazywać gestami rąk, czy innymi ruchami ciała.
-Wybaczam Ci. - Odpowiedziała Violetta, już po chwili czując przyjemne uczucie ciepła w sercu, kiedy Francesca przytuliła się do niej, okazując jej wdzięczność.
-Dziękuje. No i bardzo przepraszam Cię jeszcze raz, za to wszystko co usłyszałaś, kiedy rozmawiałam z Camilą.
-Zapomnijmy o tym. - Odpowiedziała Violetta, głaszcząc Francesce po plecach.
*****
Dzisiejszego dnia miała dobry humor. Pogodziła się z przyjaciółką co sprawiało, że nic nie mogło zniszczyć jej dobrego nastawienia. Była godzina piętnasta, co oznaczało ostatnią lekcję geografii. Jak zapisywała notatki dyktowane przez nauczyciela. Musiała przyznać, że temat który przerabiali dość ją interesował. Być może dlatego, że kosmos który był tematem lekcji był bardzo tajemniczy i dużo rzeczy nie zostało w nim odkrytych. Fascynowały ją zjawiska w nim zachodzące, dlaczego przez coś tak pięknego jak supernowa mogą powstawać czarne dziury? Dlaczego czarna dziura ma tak silne pole grawitacyjne, że nie jest w stanie wydobyć się z niej nawet światło? Mama Violetty zajmowała się kosmosem, i często po pracy jej o nim opowiadała, kiedyś chciała pójść w jej ślady, jednak nie zawsze zgadzała się z nauką wierzyła iż mimo że astronomowie twierdzą, że gwiazdy są zbudowane z gazów to, że po śmieci bliskiej osoby jakaś jej cząstka przeradza się w gwiazdę, aby świecić dla jej rodziny jak najjaśniej. Lekcja zleciała niewyobrażalnie szybko, chwyciła książki w ręce po czym wyszła z klasy. Idąc korytarzem ciągle była pogrążona w swoich rozmyśleniach, na tyle że nie zauważyła nadętego idioty Marco stojącego na środku korytarza.
-To znowu Ty? - Zakpił chłopak, patrząc na dziewczynę zbierającą książki z podłogi. - Chyba naprawdę jesteś ślepa.
-To Ty stoisz na środku korytarza. - Odpowiedziała spokojnie dziewczyna, wstając na nogi.
-Nie nauczyli Cię, że trzeba być uprzejmym wobec lepszych od siebie?
-Nauczyli mnie kultury osobistej, ale czuję, że Ciebie nie. Stoisz jak słup soli i jeszcze nie przeprosiłeś. - Uśmiechnęła się zadziornie.
-Uważaj na słowa, Castillo. - Warknął chłopak, łapiąc ją boleśnie za nadgarstek. Dziewczyna skrzywiła twarz i syknęła z bólu.
-W tej chwili masz mnie puścić! - Krzyknęła Violetta, patrząc w jego oczy, które przeszywały ją pogardą.
-Teraz tylko tyle masz mi do powiedzenia? - Zaśmiał się zluźniając uścisk. - Przed chwilą myślałem, że korzystasz z większego zasobu słów.
-Jeżeli myślisz, że Ci ustąpię to się mylisz. - Odgryzła się brunetka. - Jesteś tylko zakochanym w sobie frajerem. - Poczuła jak uścisk na jej nadgarstku staje się silniejszy, ponownie syknęła z bólu który był dwa razy silniejszy od poprzedniego.
-Widzę, że nasza znajomość będzie dla mnie przyjemnością. - Szepnął do jej ucha. Teraz ona stała jak słup soli, nie wiedząc czego może spodziewać się po tym psychopacie. On tylko uśmiechnął się szyderczo i poszedł w kierunku wyjścia ze szkoły.

Spojrzała na dziewczyny przypatrujące się temu zdarzeniu, szeptały coś między sobą. Nie dało się ukryć, że miał mnóstwo "fanek" które przy pierwszej lepszej okazji zrobiłyby to co im każe, nawet nie ma co się dziwić temu, że jego samouwielbienie i ego są na najwyższym poziomie. Zwykły dupek który myśli, że może mieć to co chce. Może kiedyś się zmieni? To dość nieprawdopodobne, ale cóż życie pisze różne scenariusze. Jednak była pewna rzecz która ją zastanawiała i nie dawała spokoju. Dlaczego w ten deszczowy dzień, w którym była przemarznięta i przerażona, on jej pomógł, skoro teraz potraktował ją jak swojego największego wroga? Tak naprawdę niewiele brakowało aby uwierzyła, że jest w nim cząstka dobra, już prawie mu zaufała. Teraz pokazał swoje oblicze, dotarło do niej że nie jest on nikim więcej jak dupkiem z wybujałą fantazją i samouwielbieniem. Czy to może być prawda? Z jednej strony nienawidziła go, czuła że gdyby nadeszła pierwsza lepsza okazja rozszarpałaby go na strzępy, z drugiej strony jednak mała cząstka jej serca wierzyła w to, że jest inny. Marco jest bardzo skomplikowany, można porównać go do medalu z dwoma stronami, często pokazuje swoje gorsze oblicze, ale czy sprawianie krzywdy innym daje mu radość? Chciałaby mu pomóc odsłonić drugą stronę, która pozwoliłaby pokazać jego naturalny charakter bez żadnych tajemnic i bez udawania.
-Violetta? Wszystko w porządku? - Dziewczyna odwróciła się gwałtownie i obok siebie zobaczyła nauczycielkę, która przyjemnie się do niej uśmiechała.
-Tak. Dziękuję. - Odpowiedziała grzecznie.
-Ty jeszcze w szkole? - Zaśmiała się kobieta.
-Ja już właśnie wychodziłam. - Powiedziała Violetta chowając książki do torby.
-Słyszałaś o przedstawieniu szkolnym które organizuję? - Zapytała wbijając wzrok w brunetkę.
-Przedstawienie? - Zdziwiła się Violetta. - Nie, pierwszy raz słyszę.
-Może miałabyś ochotę wystąpić? Właśnie szukam kogoś do roli Julii, a Ty byłabyś idealną kandydatką.
-Ja? - Zapytała zaskoczona.
-Tak Julia jest czułą i troskliwą dziewczyną, jest zdeterminowana. Ma pozytywny stosunek do otoczenia. Violetto, myślę że Twoja osobowość pozwoliłaby Ci zagrać ją bez żadnych problemów.
-Zastanowię się nad tym, odpowiem pani w najbliższym czasie. - Uśmiechnęła się ciepło w stronę nauczycielki.
-Dobrze, a teraz zmykaj już do domu. - Zaśmiała się nauczycielka.
-Do widzenia. - Pożegnała się brunetka, po czym wyszła ze szkoły.
*****
Propozycja którą otrzymała od nauczycielki sprawiała jej dużo radości. Ona w roli Julii, będzie miała szanse stworzyć nową osobowość, inną niż do tej pory znała. Przy przedstawieniu byłoby dużo zabawy, śmiechu a przede wszystkim mogłaby rozwijać nowe umiejętności. To chyba wystarczające argumenty na to, że jej udział w tym projekcie byłby dla niej bardzo pozytywny i pomógłby jej oderwać się od rzeczywistości. Tak, zgodzi się. Warto spróbować czegoś nowego. Ale skoro ona jest Julią, to kto będzie odgrywać rolę Romea? Być może jakiś przystojny chłopak z którym się zaprzyjaźni? A zresztą czy to ważne? Człowiek jak każdy inny ma w sobie coś interesującego i oryginalnego. Teraz nie pozostaje nic innego jak przystanie na propozycję nauczycielki i odegranie swojej pierwszej wielkiej roli.
-Ty też byś się zgodziła, prawda? - Dziewczyna spojrzała na zdjęcie swojej uśmiechniętej mamy. Jej uśmiech tyle razy poprawiał jej humor, tym razem nie było inaczej.
-Myślisz, że każdy człowiek ma w sobie jakąś cząstkę dobra? Wiem, że teraz odpowiedziałabyś mi że tak. Zawsze w to wierzyłaś. - Chwyciła za ramkę ze zdjęciem i przytuliła ją do piersi. - Tak bardzo mi Cię brakuje. - Wyszeptała dziewczyna ocierając słone łzy z policzków. Postawiła ramkę ze zdjęciem naprzeciwko siebie, po czym otworzyła pamiętnik.
"Uważaj na maski, które nosisz
abyś Ty sam nie zapomniał
jak wygląda Twoja prawdziwa twarz." 


*****
Cześć! W końcu udało mi się coś napisać. Rozdział dość krótki, sama wiedzę w to , że w końcu się poprawię. Mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział, bo szczerze mówiąc po cichu na to liczę. Nie dodawałam na tego bloga już nic chyba od 3 miesięcy, aż wstyd. Mimo wszystko dziękuję czytelnikom którzy zostali tutaj ze mną. Komentujcie i zdawajcie relacje to jest dla mnie bardzo ważne!
Buzi, Adela. xx

3 komentarze:

  1. Przybywam!
    Muszę powiedzieć - no, no, no...
    Jestem pod ogromnym wrażeniem.
    Ta historia jest inna niż wszystkie, które czytam.
    Podoba mi się Twój styl pisania - no i co?
    Widzimy się pod następny.

    Buziakii ;*

    PS; Już dodany do listy czytelniczej^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahoj! :3 Tak więc... Rozdział świetny! Viola jako Julia? Uuuu, a kto będzie Romeo? O.o Tak, tu będzie dużo emotek XD Mniejsza, jest 3:37 i mi zaczyna odwalać :P Nie idzie spać, bo tata chrapie z sypialni, a unie w pokoju leży siostra, która co minutę kaszle jak szatan ;-; Dlatego tu jestem! ^^ I... Ja też ze 3 miechy nie dodawałam nic na blodża PJONA :'D

    Weny!
    Pinkie★ (dawniej Ni i Zizi♥ cx)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudeńko .
    Violka ma być Julią to Leon musi być Romeo .
    Rozdział bardzo fajny .
    Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń