Noc zleciała w mgnieniu oka. Obudziła się z piekielnym bólem głowy, z wczorajszej imprezy, pamiętała tylko urywki, i wbrew samej sobie, wydarzenie które miało miejsce na zewnątrz. Przetarła oczy i udała się do kuchni, na lodówce zobaczyła karteczkę którą zostawił jej ojciec, poinformował ją, że musiał wyjść do pracy na pilne spotkanie. Cieszyła się, nie chciała aby oglądał ją w takim stanie. Sięgnęła do szafki, po czym wyciągnęła tabletki przeciwbólowe, popijając je ogromną ilością wody. Pierwszy raz zdarzyło jej się tak złamać własne zasady, ale nie miała wyrzutów sumienia, przecież nie była dorosła, a każdemu zdarza się popełnić błąd. Weszła do salonu gdzie następnie położyła się na kanapie, i przykryła kocem, zamknęła oczy myśląc nad wczorajszą sytuacją, jak mogła być tak głupia? Dręczona własnymi myślami, zasnęła.
*****
Weekend minął szybko, zanim się obejrzała już siedziała w szkolnej ławce, pisząc notatki w zeszycie. Starała się nie wracać do przeszłości, jednak wciąż było coś, co nie dawało jej spokoju. Może za bardzo dała się ponieść? Tak, przecież to byłoby jedyne mądre stwierdzenie. Ale dlaczego teraz ona miała się zadręczać? Jeżeli tak naprawdę on też powinien? Problem polega na tym, że nie zna jego uczuć, dzisiaj go nie widziała, więc nie mogła odczytać z twarzy chociaż najmniejszego szczegółu, który świadczyłby o jego wyrzutach sumienia. To on miał dziewczynę, która była w nim ślepo zakochana, sam doprowadził do tej sytuacji, tak, to nie był jej problem.
-Wszystko w porządku? - Szepnęła włoszka, wbijając w nią wzrok. - Cały weekend się nie odzywałaś, nie odbierałaś telefonu.
-Kto powiedział, że muszę mieć go cały czas przy sobie? - Odpowiedziała, nie przerywając pisać notatek w zeszycie.
-Zachowujesz się dziwnie.
-Ta. - Zignorowała stwierdzenie Fran, wbijając wzrok w książkę.
-Co się stało wtedy na zewnątrz? - Przyjaciółka szturchnęła ją w ramie, chcąc zaspokoić swoją ciekawość.
-Możesz mi nie przeszkadzać? - Syknęła zirytowana Violetta.
-Nie rozumiem Cię, ale wiesz co? - Zdanie przerwał jej dzwonek, oznaczający przerwę, nim się obejrzała Castillo zniknęła jej z pola widzenia.
-Ona jest nienormalna! - Burknęła, spoglądając na Camilę.
-Co jest Fran? - Dopytywała rudowłosa.
-Widzisz jak ona się zachowuje?
-Może naprawdę stało się coś, o czym nie chce rozmawiać, nie pomyślałaś o tym? - Odpowiedziała Camila, zarzucając plecak na ramię.
-To nie zmienia faktu, że zachowuje się jak dziecko. - Zaprotestowała włoszka.
-Daj z tym spokój, prędzej czy później jej przejdzie. - Spojrzała na nią i posłała jej szeroki uśmiech.
-Mam gdzieś to czy jej przejdzie czy nie, tak nie zachowują się przyjaciółki. - Zirytowana, opuściła klasę.
Przez korytarz szła z głową spuszczoną w dół, nie zwracała uwagi na Camilę, która starała się ją pocieszać. Co jej to da? Violetta zachowuje się okropnie, nawet nie ma pojęcia jak rani ją takim zachowaniem. Myślała o tym jaką padliną człowieka stała się jej przyjaciółka, z którą od dzieciństwa bawiła się w piaskownicy. Zastanawiała się, co teraz czuje? Jest na siebie zła? Pewnie uważa, że nie zrobiła nic złego. Poznała ją kiedyś, poznała dziewczynkę, która była taka jak ona, całkowicie zwyczajna, spędzały dużo czasu razem, bawiły się lalkami i biegały do nocy na placu zabaw, była inna, po pewnym czasie wydawała się się niezwykła. Ale dlaczego zawsze musiało być coś, co zawsze pozwalało jej być w centrum zainteresowania?
-Uważaj jak chodzisz idiotko! - Warknął chłopak na zdezorientowaną włoszkę. Nie musiała podnosić wzroku aby wiedzieć, kto przed nią stoi.
-To, że masz bogatych rodziców, nie upoważnia Cię do traktowania innych gorzej. - Syknęła Camila, stając w obronie przyjaciółki.
-A Ciebie ktoś pytał o zdanie wiewiórko? - Zadrwił Marco, omijając dziewczyny.
-Temu co się stało? Jest jeszcze gorszy niż zwykle. - Skomentowała ruda.
-Trudno zrozumieć człowieka, któremu wydaje się że zjadł wszystkie rozumy. Zupełnie jak Violetta.
-Francesca! - Krzyknęła Camila. - Jesteś na nią zła, dlatego tak mówisz.
-Posłuchaj mnie. Ona zawsze musi mieć to czego chce, nie zauważyłaś? Jest okropną egoistką, jest po prostu beznadziejna. Musi zawsze być najważniejsza dla wszystkich..
-..Francesca. - Szturchnęła ją rudowłosa, przerywając jej zdanie.
-Co Francesca? Ona myśli tylko o sobie! Jej zależy tylko na sobie. Ona jest człowiekiem, ukrywającym się pod tym swoim fałszywym uśmieszkiem, jest dwulicowa. I zawsze tylko biedna Violetta, została zraniona. A inni? Właśnie, jacy inni?
-Nie wiedziałam, że tak o mnie myślisz. - Za plecami włoszki, rozległ się znajomy głos, odwróciła się na pięcie i ujrzała za sobą brunetkę, patrzącą na nią ze zmieszaną miną.
-Violu ja..
-Nie musisz nic mówić, chyba już przekazałaś to, co chciałaś. Przykro mi.
-I widzisz co narobiłaś? Cieszysz się? - Syknęła zdenerwowana Camila, zostawiając Fran samą, nie chcąc nawet teraz na nią patrzeć.
*****
Usiadła na ławce przed szkołą, zastanawiając się nad wszystkimi słowami, które padły z ust jej przyjaciółki. Czy ona naprawdę tak uważa? Czy jest tak bardzo beznadziejna? Zawsze starała się być dobra, i życzliwa dla innych. Nie miała w swoim sercu wypisanej zazdrości, która kierowała nią do nienawiści. Stała się takim człowiekiem, jakim stworzyli ją rodzice. Przecież nie wychowali ją na wredną panienkę, która ma w poważaniu ból innych, była osobą która wyciągała pomocną dłoń, do drugiego człowieka, może właśnie dlatego ludzie traktowali ją z szacunkiem. Starała się analizować wszystkie słowa, które usłyszała nie lekceważąc ani jednego. Wiedziała, że w przypływie złości, ludzie mówią różne rzeczy, niekoniecznie prawdziwe. Szczerze nie gniewała się na Fran, była gotowa jej przebaczyć, przecież ona też potraktowała ją niesprawiedliwie.
-Cześć. - Przywitał się szatyn siadając obok niej. - Co jesteś taka smutna?
-To jest nieważne. - Odpowiedziała.
-Jak nieważne? Oczywiście że to jest ważne. - Zapewniał ją Leon.
-Chodzi o Fran..
-Co jest? - Dopytywał zaciekawiony,
-Słyszałam, jak mówi, że jestem beznadziejna, i zależy mi tylko na sobie. Wiesz.. - Westchnęła cicho, spoglądając mu w oczy. - Zabolało mnie to. Nie chciałam, aby tak mnie spostrzegała. Myślałam, że nigdy nie usłyszę takich słów.. Nie usłyszę od niej.
-A wiesz co ja Ci powiem? - Zapytał brunet głaszcząc ją po policzku. - Pewnego dnia szedłem chodnikiem, i w pewnym momencie, zobaczyłem dziewczynę cholernie zmęczoną, wiesz co ona robiła? Biegła za czarnym pieskiem, swojej przyjaciółki, nie zwalniając ani na sekundę, żeby dopilnować bezpieczeństwa tego szczeniaka. To się nazywa poświęcenie dla przyjaźni, której nie chce się zniszczyć. - Uśmiechnął się delikatnie, przytulając ją do siebie. - Nie bierz sobie do serca tego, co powiedziała. Jesteś wyjątkowa, nigdy nie spotkałem osoby tak zdolnej do poświęcenia jak Ty, wiesz powiem Ci, że nawet dało mi to wiele do myślenia.
-Dziękuję. - Odpowiedziała.
-No hej! Teraz się uśmiechnij, z uśmiechem Ci do twarzy. - Zaśmiał się brunet.
-Dobrze. - Uśmiechnęła się delikatnie.
-Od razu lepiej. Powinnaś tak wyglądać częściej.
*****
Reszta lekcji zleciała jej dość szybko, o dziwo dzisiaj ani razu nie natknęła się na Marco. Czyżby jej unikał? Przynajmniej tak to wyglądało, może jej unikać, ale nigdy nie ucieknie przed prawdą. A on jest tchórzem, który się boi, i nie chce stawić jej czoła. Ale nawet jeżeli teraz właśnie podszedłby do niej, co ona by mu powiedziała? Zapomnij? O tym nie da się tak łatwo zapomnieć, wiedziała, że on czuje to samo, co ona. Zwyczajnie udaje, że nic go nie potrafi ruszyć, ale gdyby było tak naprawdę, czy teraz unikałby jej jak ognia? On też się nad tym zastanawiał, i musiał posklejać wszystkie kawałki tej historii. Da mu trochę czasu, a jeżeli nadal będzie się bał, podejdzie do niego sama. Tylko co będzie jeżeli się ośmieszy? On zawsze potrafi obrócić kota ogonem, ale czy tym razem będzie to samo? Wyszła ze szkoły, dręczona wszystkimi myślami, tak szczerze miała ich milion na minutę, z nich wszystkich wyrwał ją nieznajomy głos, odwróciła się i spojrzała na blondynkę stojącą przed nią. Nie była to przecież dziewczyna Marco, więc na pewno nie ma do niej pretensji, a tym bardziej nie zrobi jej niechcianej awantury.
-Jestem Ludmiła, i jestem siostrą Marco. - Przedstawiła się blondynka, przyglądając się jej uważnie.
-Jestem Violetta. - Odpowiedziała.
-Tak wiem, chcę Cię tylko przeprosić za zachowanie mojego brata.
-Nie musisz przepraszać, nie odpowiadasz za jego błędy.
-Wiesz, kilka dni temu, po tej imprezie, wrócił taki dziwny.. - Powiedziała dziewczyna, zaczynając temat, który ją interesował, i skłonił ją do rozmowy z brunetką.
-..Nie musisz mi tego opowiadać. - Przerwała jej Violetta, odchodząc od dziewczyny.
-Zaczekaj! - Blondynka złapała ją za ramię. - Mam wrażenie, że ma to związek z Tobą. Co się wtedy wydarzyło? - Dopytywała wyraźnie zmartwiona.
-Nie wiem. - Skłamała Violetta. - Nie chodzę za nim.
-Wiem, że wiesz, inaczej nie byś się tak nie denerwowała.
Brunetka westchnęła cicho, za plecami Ludmiły zobaczyła Marco, czekającego na swoją siostrę, w jego wzroku ujrzała coś dziwnego, i nie umknęło to jej uwadze. Był zdenerwowany, ale nie tak jak zawsze, wiedziała, że oboje nie chcą aby prawda wyszła na jaw.
-Nic nie wiem, jestem już spóźniona. Przepraszam. - Oznajmiła Violetta, ruszając w stronę domu. Całą drogę myślała o reakcji bruneta. Jednak pamiętał, to dawało jej teraz pewną satysfakcję, ale nie zamierzała używać jej w żaden sposób, teraz musiała tylko zapomnieć.
______
Cześć, w tym rozdziale były widoczne dwie perspektywy, Fran oraz Violetty, podobało wam się to? Może wszystko napisałam dość skomplikowanie, ale mam nadzieję, że się połapiecie. Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał i zostaniecie ze mną na dłużej. Wiem, wszystko jest dodawane dość nieregularnie, ale już w czerwcu na pewno wszystko się zmieni. Piszcie w komentarzach swoje przemyślenia na temat rozdziału i postaci, chętnie poczytam.
Pierwsza ♥
OdpowiedzUsuńCuuudneee♥
UsuńNi♥
Druga *.*
OdpowiedzUsuńCudowne!!!
Perełka!
Genialnie piszesz;)
Powiem szczeże że...
OdpowiedzUsuńRozdział ten jak i poprzednie są fantastyczne
Na pewno odwiedzę cię jeszcze nie raz i mam nadzieje że ty równiez jeszcze nie raz zajrzysz do mnie
http://story-leonetta-para-siempre.blogspot.com/
Jeju cudowny rozdział
OdpowiedzUsuńMasz talent
Historia jest piękna :D
zapraszam do mnie :33
Magggie