Nadszedł dzień w którym musiała przełamać swój strach, i pójść na rozpoczęcie roku szkolnego. Zegar wskazywał godzinę siódmą, leniwie zwlokła się z łóżka, po czym pomaszerowała do łazienki, aby trochę się odświeżyć, po zrobieniu lekkiego makijażu, i dobraniu odpowiedniego stroju, była gotowa, na rozpoczęcie dnia. Złapała za torbę i udała się do szkoły. Humor dzisiaj miała wyjątkowo zły, prawdopodobnie był on skutkiem silnego stresu, który odczuwała. Zależało jej na zrobieniu dobrego wrażenia na rówieśnikach, nie chciała być pośmiewiskiem wytykanym palcami, jedyne co poprawiało jej nastrój, była świadomość, że nie będzie sama, przecież razem ze swoją przyjaciółką wybrały się do tej samej szkoły, i dodatkowo są w tej samej klasie. Po kilku minutach, jej bursztynowym oczom, ukazał się dość okazały budynek. Błądziła wzrokiem po placu przed szkołą, szukając Francesci, z którą miała się spotkać, gdy w końcu udało jej się wypatrzeć dziewczynę, gubiącą się w tłumie osób, które z pozytywnym wyrazem twarzy, podążały na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, podeszła do niej próbując wydusić z siebie chociażby jeden najmniejszy uśmiech.
-Cześć. - Przywitała się Violetta.
-Cześć. Jak się czujesz Violu? - Zapytała włoszka, uśmiechając się słodko.
-Wszystko w porządku. - Skłamała. - Wiesz gdzie jest rozpoczęcie? Chcę mieć to już za sobą. - Wtrąciła brunetka usiłując zmienić temat.
-Jest na sali gimnastycznej. Chodź. - Powiedziała dziewczyna ciągnąc za sobą Violettę.
Castillo nieśmiało przekroczyła próg szkoły, budynek w wewnątrz wydawał jej się znacznie większy niż na zewnątrz. Po przemierzeniu długiego korytarza, dziewczyny trafiły na salę gimnastyczną, w której organizowana była uroczystość, i zajęły wolne miejsca. Violetta rozejrzała się dookoła, uważnie przyglądając się nowym twarzom, gdzieś w oddali słyszała szepty podekscytowanych pierwszoklasistów, którzy opisywali swoje wrażenia o szkole, lub opowiadali o relacjach ze swoich wakacji. Huczne rozmowy przerwał głos dyrektora, który witając uczniów zaczął przemowę, dotyczącą nowego roku nauki. Musiała przyznać, że nie była dobrym słuchaczem, już po kilku zdaniach wymienionych przez mężczyznę, zaczęła bujać w obłokach. Czas dłużył jej się niesamowicie. Jak można przez ponad pół godziny, bredzić bez przerwy o tym samym? Tak szczerze, wpatrywanie się w ścianę, stało się dla niej zabawne. Po długo wyczekiwanym końcu, szybko wstała z miejsca i nie zwracając uwagi na nic, wraz z Fran udały się w stronę klasy, gdzie miało odbyć się krótkie spotkanie z wychowawcą.
-Zapomniałam torby. - Powiedziała Violetta, zatrzymując się przed drzwiami. - Zajmij mi miejsce, a ja zaraz wracam.
-No dobrze. - Włoszka pokiwała głową, i weszła do sali.
Brunetka, szybko przeszła korytarz, i znalazła się na sali gimnastycznej, gdzie wypatrzyła swoją zgubę. Nie miała pojęcia jak mogła o niej zapomnieć. Nigdy przecież nie była zapominalska, zwłaszcza jeżeli chodziło o jej osobiste rzeczy, które miała w miejscach publicznych. Złapała za swoją torbę, i spokojnym krokiem ruszyła w wyznaczone miejsce, po drodze ujrzała ogromny rysunek, namalowany farbami na ścianie. Przedstawiał czasy średniowieczne, przystojny rycerz, z białym koniem, klękał na kolanach, przed swoją księżniczką, której serce zdobył w turnieju rycerskim. Zapatrzona i zafascynowana kompozycją obrazu, wpadła na jakiegoś chłopaka, stojącego z grupką osób na korytarzu.
-Ślepa jesteś?! - Krzyknął na nią brązowooki. - A może chodzić się jeszcze nie nauczyłaś? - Zakpił brunet. Towarzystwo chłopaka, jak na zawołanie, zaczęło się śmiać, i szeptać coś między sobą, zachowanie osób, sprawiało że czuła się coraz bardziej niekomfortowo, właśnie takich sytuacji obawiała się przez całe wakacje, i to tego chciała uniknąć.
-Ja.. - Zająknęła się dziewczyna.
-Mówić też nie potrafisz? - Wtrącił chłopak, po czym uśmiechnął się ironicznie.
-Przepraszam. - Wydusiła z siebie brunetka.
-Sierota. - Zadrwił patrząc na Violettę.
Dziewczyna nie zważając już na dalsze obelgi, kierowane w jej stronę, ruszyła w kierunku klasy, po drodze minęła zielonookiego chłopaka, którego poznała parę dni temu, wydawało jej się, że widział całą tą kompromitującą sytuację, ale nie miała już sił na to aby, się tym przejmować, raz na wozie raz pod wozem.Weszła do klasy, która była już zapełniona roześmianymi twarzami, ukłoniła się nauczycielce i zajęła miejsce obok włoszki, rozmawiającej z rudą dziewczyną.
-Violu, to jest Camila. - Powiedziała, przedstawiając jej nieznajomą.
-Miło mi, jestem Violetta. - Przywitała się z rudowłosą.
-Co Cię tyle nie było? - Zapytała zaciekawiona włoszka.
-Powiedzmy, że miałam problem, z jakimś bezczelnym, samolubnym, wrednym, narcystycznym.. - Na myśl przychodziło jej miliony obelg, którymi mogła obrzucić chłopaka, spotkanego na korytarzu, zaklęła cicho pod nosem i dokończyła już spokojniej wcześniej zaczęte zdanie. - ..egoistą.
-To pasuje mi do chłopaka, o którym opowiadała mi siostra. - Wtrąciła Camila. - A jak wyglądał? - Dociekała rudowłosa.
-Wysoki brązowooki brunet. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą.
-To na pewno był Marco Tavelli! Jeden z najprzystojniejszych chłopaków ze szkoły! - Zachichotała cicho. - Jego najlepszym kumplem jest Leon, zielonooki przystojniak, podobno jest zupełnie inny niż Marco. - Dodała.
-Gdyby każdy człowiek był jak ten dupek, to by świat zszedł na psy. - Zaznaczyła Violetta.
Rozmowę dziewczyn przerwała nauczycielka, która przedstawiła się klasie, i podała plan lekcji, na cały tydzień, jutrzejszy dzień zapowiadał się nie najgorzej, sześć lekcji, to coś co da się przeżyć, nawet z uśmiechem na twarzy. Po krótkich dodatkowych wyjaśnieniach nauczycielki, względem zasad szkolnych, uczniowie mogli opuścić klasę i pójść do domu. Violetta pożegnała się z dziewczynami, i spokojnie ruszyła w swoją stronę.
-Violetta! - Brunetka odwróciła się i ujrzała zielonookiego chłopaka, podążającego w jej stronę.
-Leon, cześć. - Odpowiedziała uprzejmie.
-Przepraszam Cię za mojego kumpla, on już taki jest. - Powiedział przyglądając się brązowookiej.
-Jesteś jego adwokatem? - Zakpiła Violetta.
-Nie. Po prostu uważam, że potraktował Cię niesprawiedliwie.
-Nie musisz go usprawiedliwiać. - Castillo teatralnie wywróciła oczami.
-Myślę, że nie masz o mnie takiego samego zdania jak o nim? - Zapytał chłopak, unosząc do góry jedną brew, dziewczyna pokiwała głową, potwierdzając jego słowa.
-Miło było znowu Cię spotkać, muszę już iść. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia. - Wyszeptał widząc oddalającą się dziewczynę.
______________
Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał, bo moim zdaniem wyszedł średnio, i do tego trochę nudny co? Ale wiadomo, że początki zawsze są najtrudniejsze. Życzcie mi powodzenia. A tak szczerze myślałam, że dodam go już w sobotę. Pozdrawiam. :)
Nudny?
OdpowiedzUsuńAleż skąd!
Każdt rozdział napisany przez Ciebie jest bardzo ciekawy.
Viola i Fran poznały już Cami...
Ciekawe czy będzie Ludmiła?
Albo Fede...
Pięknie piszesz i nie martw się!
Początki zawsze są trudne, a ty świetnie piszesz i lada moment zdobędziesz dużo czytelników ;)
Mógłby być troszeczkę dłuższy, ale to Twoje opowiadanie i ty tu rządzisz, a rozdział i tak jest genialny ;)
Zapraszam na moj blog i blog, który prowdzę z Lauren <3
Do następnego!
Pozdrawiam i życzę mnóstwo weny ;)
Jak nudny? Przecież on jest zajebisty! ♥ Marco, szczerze to nigdy cię nie lubiłam, ale jesteś tutaj okropny! Leon, jak możesz się przyjaźnić z takim dupkiem, ale pozatym jesteś zajefajny! Vilu biedna jesteś! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńNi♥
Nudny? NIE!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny *_*
Jestem tu pierwszy raz i zostanę na dłużej.
Robisz dużo opisów, a ja lubię czytać opisy.
Czekam na next.
Pozdrawiam Digital!
PS. Gdybyś miała czas to wpadłabyś do mnie? http://tytultytulow.blogspot.com/ Zapraszam.
PS2. Fajny tytuł bloga :).
Miałam wpaść i wpadłam.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam że tak późno lecz przedtem nie zwracałam uwagi na tę zakładkę.
Przeczytałam całą- jak dotąd- historie i powiem Ci szczerze że mi się podoba i na pewno nie raz mnie tu spotkasz.
Rozdział wcale nie jest nudy.
Podoba mi się to że pokazuje uroki normalnego życia a nie jakieś coś że niby jest super, najbogatsza itp.
Po prostu Violetta jest zwykłą nie wyróżniającą się dziewczyną Co mi również nie przeszkadza tylko dodaje plusów.
Jeżeli znajdę obserwatorów to się dodam a jeżeli nie to proszę byś mi pod każdym rozdziałem na jednym lub drugim blogu pisała o nowym rozdziale u ciebie ;)
Kocham.
Crazy ;*
Zapraszam:
chce-ukryc-prawde-leonetta.blogspot.com
miprincesa-leonettaydiecesca.blogspot.com
Wrócę potem *.*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział szkoda że taki krótki ;) Zapraszam do mnie i pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuń